top of page

Podsumowanie sezonu MTB 2023

Zacznijmy od tego, że ten sezon nie miał żadnego celu w 100%

Raczej postawiłem na zabawę i odbudowę chęci do rywalizacji w tym sporcie, która wróciła już po pierwszych startach.

 

Sezon zacząłem po dłuższej przerwie...

Pierwszym startem były zawody w mojej okolicy, które odbywały się w Łagiewnikach M Liga

Pierwszy raz tak dłużył mi się wyścig, ale w końcu udało się dojechać do mety😋

Dystans - 42 km

Przewyższenia - 700 m

Miejsce w kat. 7

Miejsce open 41

MAŁA LIGA MTB
 

Drugi start w tym roku to Bike Maraton, który zagościł w Jeleniej Górze.

Wyścig od samego początku szedł po mojej myśli, niestety na 15 km zerwałem przerzutkę... ⚠️

Reszte trasy przebiegłem z buta.

Jest to póki co pierwszy DNF

Grupa kolarzy podczas zawodów Pucharu Polski w maratonie MTB JELENIA GÓRA
 

Trzeci start to Bike Atelier MTB Maraton Tarnowskie Góry

Cel postawiony wysoko patrząc na małą ilość treningów, a postawiony dystans wyścigu.

Prawie całe zawody rozegrały się jazdą w grupie po zmianach, lecz nie zabrakło kilku aspektów technicznych.

Wyścig ukończyłem szczęśliwy i zadowolony z uzyskanej pozycji.

Dystans - 67 km

Przewyższenia - 650 m

Miejsce w kat. 8

Miejsce Open 66

Zawodnik na Bike Atelier Maraton
 

Kolejny start to MTB Cross Maraton Piekoszów

Poprzeczka postawiona bardzo wysoko.

Po czasie okazała się za wysoko.

Trasa techniczna, bardzo wymagająca oraz kosmiczne nachylenia, które było trzeba pokonywać z buta zrobiły swoje, nie wytrzymałem i po przejechaniu pierwszej rundy musiałem zejść z trasy.

Tym razem trasa mnie pokonała.

Dystans - 79 km

Przewyższenia - 1740m

Miejsce DNF

Mateusz Konwiński podczas mtbcross maraton
 

Przyszedł czas na ostatni start w tym sezonie.

Mistrzostwa Polski MTB w Wiśle!

Od tego startu liczyłem całkiem dużo.

Dwa tygodnie wcześniej nawet udało mi się objechać trasę zawodów, która była jedną z najcięższych dla mnie tras pod względem fizycznym.

Dystans MP liczył 72 km i 3030 m przewyższenia‼️

Wracając do dnia startu.

Wyspany, najedzony odpowiednio, gotowy do startu.

Rozgrzewka zrobiona, ustawiamy się w sektorach. Serducho powoli przyśpiesza i słyszymy upragniony sygnał startowy.

Tempo od samego startu narzucone bardzo mocne.

Każdy podjazd dawał srogą dawkę pokory, niestety w okolicach 26-30 km miałem małą przygodę, gdzie roztrzaskałem tylne koło i ramę.

Na tym etapie wyścig się dla mnie zakończył.

Nie ma co się oglądać, ja zacząłem już przygotowania do sezonu przełajowego i miejmy nadzieję, że przełaje nie zakończą się taką ilością DNF😋



85 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page